„Dom dobry”
„Dom dobry” to film Wojciecha Smarzowskiego, o którym dużo się teraz słyszy. Miał premierę niedawno – 07.11.br. To film, który ciężko mi było oglądać. Podejrzewam, że nie tylko mi. Patrząc po dyskusji i wpisach zamieszczanych na mediach społecznościowych „Dom dobry” wywołuje niemałe poruszenie wśród widzów. Czytam o osobistych relacjach osób, które miały za sobą związki przemocowe i którym udało się z nich uwolnić. O opiniach specjalistów na temat zachowań dzieci dorastających w domach z przemocą. W końcu o dorosłych, którzy skądś pamiętają ten strach, a ich dyskomfort podczas seansu zdawał się być nie do zniesienia. Jakiś taki przygniatający. Przypominał coś, o czym dawno zapomnieli.
Bo o tym jest ten film – o przemocy właśnie. W różnych formach i konfiguracjach. Miałam wrażenie, że reżyser wlał w te 107 minut wszystko, co złe. Całą krzywdę, którą może zrobić człowiekowi drugi człowiek. Przesada? Za dużo? Może i dużo, pytanie tylko jaki był cel? Odbieram to jako: „Zobacz, może coś z tego Cię spotkało. Może bliską Ci osobę, może kogoś takiego znasz? Może któryś kawałek jest Twój, może już zapominałxś? Wybór jest szeroki, przyjrzyj się uważnie.”
Historia miłosna
Gośka i Grzesiek poznają się przez Internet. Historia miłosna zaczyna się jak wiele innych. Początek – bajka, wyjazdy, ucieczka z niewspierającego domu rodzinnego. Potem coraz gorzej. Kontrola, manipulacja, przemoc w każdej formie. To tak w skrócie. Pomiędzy – droga wybrukowana red flagami. Gośka dowiaduje się m.in. że Grzesiek wychował się w domu, gdzie przemoc była na porządku dziennym. Jego dziadek stosował przemoc, jego ojciec bił matkę i jego. Wspomina jak do dziś pamięta gdzie wisiała smycz. Gośka spotyka również byłą żonę Grześka, która mówi, że ten nie płaci alimentów. Grzesiek wypytuje z kim rozmawiała Gośka. Nagrywa ją. Upokarza na oczach innych. I tak dalej, aż do pierwszego uderzenia. Ale na tym oczywiście historia się nie kończy.
Ofiara i kat
Wiele już zostało o tym filmie powiedziane, wiele aspektów zostało poruszonych – m.in. wrażliwości społecznej, czy działania wymiarów sprawiedliwości w kraju. Podawano też statystyki dotyczące skali przemocy domowej w Polsce. Pozostaje jednak pytanie – Dlaczego ona w to poszła? Dlaczego te zachowania i sytuacje nie zapaliły czerwonej lampki?
Odpowiedź nie jest wcale taka prosta, ponieważ musimy się tu zmierzyć z pojęciami przymusu powtarzania traumy oraz mechanizmów reaktywacji traumy. A zanim to – możemy przypomnieć sobie jakie są formy przemocy psychicznej i uświadomić sobie, że wszystkie je prezentuje reżyser w „Domu dobrym”. Jest więc izolacja, demonstrowanie wszechmocy, przerzucanie odpowiedzialności, degradacja, groźby, sporadyczne okazywanie pobłażliwości, czy w końcu robienie „wariata” z osoby doświadczającej przemocy. Ze strony kata obserwujemy cały system patologicznych dążeń do kontroli pod postacią m.in. świadomego wywoływania przerażenia i bezradności, nieprzewidywalnych wybuchów złości, zachowań utrwalających przekonanie, że sprawca jest wszechmocny, a opór daremny, czy izolowania ofiary od innych ludzi, w tym od rodziny. W rezultacie u ofiary – Gośki – widzimy skutki wyuczonej bezradności. Przybierają one formę deficytów poznawczych („Nie ma takich sytuacji, w których możliwy jest wpływ na bieg wydarzeń”), motywacyjnych (zachowanie bierne, rezygnacja), emocjonalnych (apatia, lęk, depresja), społecznych (braki w sferze umiejętności społecznych, proszenia o pomoc).
Przymus powtarzania traumy
Jeśli chodzi o przymus powtarzania traumy wielu badaczy zajmowało się naukowo tym zjawiskiem, w tym m.in. Bessel van der Kolk. Badacz traumy pisał o tym, że w chili zagrożenia ludzie chwytają się mocnych, intensywnych więzi. Skutkuje to silnym przywiązaniem do oprawców. Uporczywe traumatyczne przywiązanie z kolei skutkuje myleniem miłości i cierpienia. Jako że podczas napaści mamy do czynienia z silnym pobudzeniem może się wydarzyć tak, że trauma da o sobie znać tylko w takich stanach. Może też oczywiście ulec wyparciu, możemy mieć do czynienia z dysocjacją. Do takich treści z kolei w chwilach spokoju może być bardzo trudno powrócić.
Pomylenie miłości i cierpienia dalej może prowadzić do kompulsywnego przywiązania ofiary do sprawcy. Myśl o miłosnym połączeniu będzie przysłaniać strach przed katem. Warto pamiętać również o tym, że trauma wczesnorozwojowa rozwija w ofiarach przymus wchodzenia w przemocowe relacje, które krzywdzą w podobny sposób. Dodatkowo takie ofiary są też częściej ofiarami traum w życiu dorosłym (z czego duża część nie zdaje sobie sprawy ze związku obecnej krzywdy z tą z przeszłości).
Reaktywacja traumy
W końcu docieramy do tego czym są mechanizmy reaktywacji traumy, czyli w jaki sposób dawne doświadczenia traumatyczne mogą powracać w teraźniejszości i jak osoby z doświadczeniem traumy je przeżywają. Przy przyglądaniu się temu tematowi trzeba mieć świadomość, że urazowe doświadczenia zaburzają zdolność do regulacji pobudzenia. Stąd u osób po traumie będziemy mieć do czynienia z inną biologiczną reakcją na traumatyzację. Obecne uczucia, emocje, afekty i zdarzenia mogą reaktywować dawne urazy. Niektóre z ofiar są pochłonięte powtarzaniem traumy kosztem innych doświadczeń. Są one jakby zamknięte w przeszłości i tę urazową przeszłość uporczywie powtarzają. Kat i ofiara są niejako „od siebie uzależnieni”. W ogóle mechanizmy reaktywacji traumy porównywane są do mechanizmu uzależnienia od substancji psychoaktywnych.
Teoria przeciwstawnego procesu
Teoria przeciwstawnego procesu (opponent-process theory) autorstwa Solomona i Corbit (1974) została pierwotnie opracowana jako model wyjaśniający dynamikę emocji i motywacji w odpowiedzi na powtarzające się bodźce, szczególnie o silnym zabarwieniu emocjonalnym (pozytywnym i negatywnym). Jeżeli potraktujemy silne doświadczenie emocjonalne wywołane przez traumę (lęk, ból) jako proces A, a późniejsze odczucie ulgi i odrętwienia emocjonalnego jako proces B z biegiem czasu i przy każdej ponownej ekspozycji proces A będzie krótszy, proces B dłuższy. W pewnym momencie dla osoby po traumie motywacją stanie się proces B, co poskutkuje nieświadomym dążeniem do sytuacji reaktywujących uraz po to, by poczuć ulgę w wyniku aktywacji procesu B.
Szukaj pomocy
Trauma może być odtwarzana na wielu poziomach, m.in. behawioralnym, emocjonalnym i fizjologicznym. W filmie „Dom dobry” pojawia się wątek życia rodzinnego Gośki. Obserwujemy jej relację z (uzależnioną od alkoholu) matką. Mówi trochę o (nieobecnym) ojcu. Widzimy jak funkcjonuje jej siostra. Pewne wnioski co do reaktywacji traumy narzucają się same. Reaktywacji ulega trauma, która już się wydarzyła. W osobie straumatyzowanej trauma żyje. W jej umyśle, jej ciele, jej pamięci i emocjach. Trauma, dopóki nie zostanie opowiedziana, przeżyta, nazwana i opatrzona właściwą narracją, będzie żyć dalej i będzie siać spustoszenie w życiu, zdrowiu, relacjach. Dlatego jeśli „Dom dobry” zostawił Cię z czymś, czego nie chciałxś pamiętać, zostawił w Tobie nienaturalny dyskomfort i nie wiesz co z tym zrobić – zgłoś się po pomoc, poszukaj wsparcia. Nie czekaj.
Strona z telefonami wsparcia w kryzysie
