Poleganie na sobie

autor Marta
773 wyświetleń
Poleganie na sobie

„Poleganie na sobie” to tytuł eseju Ralpha Waldo Emersona. Dzieło amerykańskiego poety, myśliciela i romantyka ma formę manifestu na cześć wiary i ufności w możliwości swojego umysłu. XIX-wieczny filozof podnosi w nim kluczową kwestię zaufania do własnych osądów, myśli i przekonań. Zwraca również uwagę na to, jak trudno jest trwać niezachwianie przy swoim zdaniu i nie poddawać się wpływom otoczenia.

Ufaj samemu sobie; każde serce drga w takt tej żelaznej struny.

Czym właściwie jest poleganie na sobie? Co ono oznacza? Emerson podaje kolejne przykłady i definicje. O dziwo szalenie aktualne. Według dr. Nathaniela Brandena, wybitnego psychologa i wieloletniego badacza poczucia własnej wartości, odpowiedzialność za siebie jest jednym z sześciu jej filarów, zaraz obok życia świadomego, samoakceptacji, życia celowego, asertywności oraz prawości. Branden zaznacza, że kluczem do wysokiego poczucia własnej wartości jest między innymi zaufanie do własnego umysłu i pewność, że dzięki niemu jesteśmy w stanie stawiać czoło podstawowym życiowym wyzwaniom. Ralph Waldo Emerson pisze:  

Wierzyć własnej myśli, wierzyć, iż to, co dla kogoś w jego własnym sercu jest prawdą, jest także prawdą dla wszystkich – to znaczy: być geniuszem.

Skoro tak, to czemu tak często i chętnie zdajemy się uciekać od uznania naszych własnych myśli i spostrzeżeń? Czy wiara w siebie i potęgę swojego umysłu stała się zjawiskiem deficytowym?

A jednak człowiek odprawia swą myśl bez zwrócenia uwagi na nią, dlatego iż jest jego myślą.

Od kiedy i dlaczego cudze stało się lepsze i bardziej wiarygodne? Często już dzieci uczone są, że trzeba słuchać starszych, rodziny, nauczycieli, katechetów, trzymać się odgórnie wyznaczonych reguł. Kiedy jest więc dobry moment, żeby zacząć słuchać siebie i ustalić własne zasady? Wiele dorosłych osób wciąż nie wie, czym jest intuicja i jak brzmi jej głos. Część wie, lecz go ignoruje. Ile ciekawych i inspirujących myśli już udało nam się odprawić? Nie dowierzamy sami sobie, bo już obliczyliśmy, że nie damy rady, zanim podjęliśmy jakąkolwiek próbę.

(…) nasza arytmetyka obliczyła siły i środki, przeciwdziałające naszym zamiarom.

Kosztem osobistej wolności stajemy się biernymi uczestnikami życia opartego na wizji większości. Robimy to, na co nie mamy ochoty. Otaczamy się ludźmi, którzy niewiele wnoszą do naszego świata wewnętrznego. Chcemy za wszelką cenę się przystosować. Tylko właściwie po co?

Cnotą pożądaną najbardziej jest przystosowanie się.

Łatwo jest żyć w świecie zgodnie z opinią świata (…).

Warto zadać sobie pytanie, czy nasze działania kierują nas ku spełnieniu własnych czy cudzych oczekiwań? I czy kiedykolwiek nasze własne oczekiwania względem siebie zostały nazwane i wypowiedziane? Jeśli nie, łatwiej nam będzie trzymać się drogi, którą znamy, nawet jeśli to nie my ją kreślimy, a cel na końcu drogi nie ma nic wspólnego z naszym.

Przestań żyć dla oczekiwań tych zawiedzionych i zawodzących ludzi, z którymi przestajesz.

Co by się stało, gdybyśmy z pełną premedytacją odrzucili cudze normy i spróbowali, choć przez chwilę, żyć w zgodzie z własnymi?

Nie żądaj niczego od ludzi i wśród nieskończonej przemiany ty, jedyny mocny filar, natychmiast okażesz się tym, który podtrzymuje całe swe otoczenie.

Wymaga to oczywiście ogromu odwagi i oznacza rezygnację z wygody, bo płynąc z prądem mimowolnie wybieramy nie do końca własne, ale przynajmniej znane rozwiązania. Im dalej się zabrnie w utarte modele tym trudniej je potem porzucić. Emerson zwraca uwagę na powszechne również w dzisiejszym świecie nadmierne przywiązanie do konsekwencji. Nasze nagłe zerwanie z przewidywalnym dotychczas sposobem zachowania może wywołać szok wśród najbliższego otoczenia.

(…) uszanowanie dla naszego minionego czynu czy słowa, ze względu na to, iż oczy naszych bliźnich nie mają innych danych do wykreślenia naszej orbity prócz naszych czynów minionych, a my wzdrygamy się przed sprawieniem im zawodu.

Od utartych schematów działań możemy oczekiwać konkretnych, prawdopodobnych scenariuszy. By natomiast napisać własny i stać się reżyserem swojego życia musimy mieć swój unikatowy pomysł. Ceną realizacji takiego projektu może być nieprzychylne oko otoczenia, a nawet konkretne działania mające na celu odwiedzenie nas od tego szalonego zamiaru.

Nasze gospodarstwo domowe to jałmużna, nasze sztuki, nasz zawód, nasze małżeństwo, nasza religia – wszystkiego tego nie wybraliśmy sami, ale wybrało za nas towarzystwo. Jesteśmy oficerami od salonu. Unikamy zaciekłej walki z losem, z której rodzi się siła.

Lecz co leży na drugim końcu szali? Brak zaufania do siebie w dzisiejszym świecie jest wręcz druzgocący. Większość ludzi nie angażuje się w pracę, którą wykonuje. Wiele młodych osób ulega wpływowi środowiska podczas wyboru drogi zawodowej. Co sprawia, że tak usilnie szukamy spełnienia wszędzie, tylko nie w nas samych? Przecież, zgodnie z tym, co podaje autor, to właśnie podczas walki o marzenia i realizację siebie hartujemy się i zyskujemy na sile.

Człowiek nie czuje głębokiego szacunku dla człowieczeństwa, ani też geniusz jego nie otrzymuje napomnienia, by bawił w domu i starał się połączyć z wewnętrznym oceanem, lecz udaje się za granicę, aby błagać o kubek wody z dzbanów innych ludzi.

To smutne zjawisko jest dodatkowo głęboko osadzone w kulturze gonitwy za przyszłością i rozpamiętywania przeszłości. Dlatego tak wiele mówi się dziś o praktyce uważności i życia chwilą obecną.

Ale człowiek odsuwa się w przyszłość lub przypomina sobie, nie żyje w teraźniejszości, ale z odwróconym wstecz okiem obżałowuje przeszłość lub nie zwracając uwagi na bogactwa, które go otaczają, staje na palcach, aby przewidzieć przyszłość. Nie może jednak być szczęśliwy i mocny, póki nie zacznie żyć z naturą w teraźniejszości, ponad czasem.

Autor eseju wzywa, by zacząć słuchać swojego własnego głosu i odkryć swoje dary, a następnie pielęgnować je i uczynić z nich źródło wiary we własne możliwości.

Opieraj się na sobie, nie naśladuj nigdy. Twój własny talent możesz każdej chwili wykazać, wzbogacony o całą nagromadzoną siłę, nabytą przez uprawianie go przez całe życie (…).

Ważnym zjawiskiem, na które warto zwrócić uwagę w kontekście odpowiedzialności i zaufania do siebie jest powiązanie tych wartości z lękiem. Im większe bowiem przyjęcie odpowiedzialności na swoje ramiona tym mniejsze poczucie lęku. Oddawanie jej na zewnątrz potęguje lęk z uwagi na nasz mniejszy wpływ na wydarzenia, a co za tym idzie, większą zależność od źródeł poza nami. Dlatego tak aktualne są dziś słowa napisane prawie 200 lat temu.

Nic nie może przynieść ci spokoju prócz ciebie samego.

Powiązane artykuły

Leave a Comment

* By using this form you agree with the storage and handling of your data by this website.

1 comment

Adela Teleon 30 września 2020 - 16:36

Poleganie na sobie wymaga ogromu odpowiedzialności i odwagi. Jak w tym wszystkim w wewnętrznej harmonii względem siebie samego realizować siebie w życiu słuchając wewnętrznego ducha wydaje się być jeszcze trudniejsze, ponieważ realizacja siebie powinna być kompatybilna z naszym wewnętrznym kierunkowskazem – nie zawsze łatwym do odczytania. Słuchanie siebie i samorealizacja może być także trudna dla otoczenia i naszych najbliższych – autorka podejmuje niezwykle trafnie problematykę. Jak pracować nad sobą, żeby czuć się spełnionym i współistnieć w gronie najbliższych szanując także ich działania dążące do samospełnienia, to np. mogą być tematy na kolejne artykuły. Gorąco polecam materiał autorki.

Reply

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Akceptuję Dowiedz się więcej