Zrozumieć wewnętrzne dziecko

autor Marta
372 wyświetleń
Wewnętrzne dziecko

Większość cieni w naszym życiu powstaje wtedy, gdy my sami zasłaniamy sobie słońce.

Słowa Ralpha W. Emersona otwierają książkę Stefanie Stahl pt. „Odkryj swoje wewnętrzne dziecko” niezwykle trafnie oddając jej najważniejszą ideę, zgodnie z którą możemy funkcjonować w trzech głównych trybach – Dziecka Słońca, Dziecka Cienia oraz Dorosłego. Według autorki kluczem do rozwiązania (prawie) wszystkich problemów jest poznanie wymienionych trybów i orientowanie się, w którym z nich aktualnie działamy. Jeśli w trybie Dziecka Cienia, powinniśmy z niego wyjść do któregoś z dwóch pozostałych tak, by samemu „nie zasłaniać sobie słońca”.

Ale skąd właściwie wzięły się nasze wewnętrzne dzieci? Kto nami rządzi? Według Stefanie Stahl stworzyły je pozytywne i negatywne schematy myślowe z dzieciństwa, czyli wszystko to, co o świecie i nas samych przekazali nam nasi główni opiekunowie, najczęściej rodzice.  Wzorce przekonań wdrukowane przez rodziców w połączeniu z brakiem krytycyzmu wobec nich doprowadziły do wykształcenia konkretnych strategii obronnych Dziecka Cienia. Pozytywne zachowania i budujące przekazy złożyły się na Dziecko Słońca. Dorosły to tryb, w którym planujemy, rozwiązujemy problemy i kierujemy się racjonalnością.

Pierwszym krokiem do poznania swoich wewnętrznych dzieci jest zawsze samoświadomość. Potrzebujemy poznać prawdę o pochodzeniu lęków i cierpienia Dziecka Cienia po to, by móc się nimi zająć oraz prawdę o radościach i zasobach strategicznych Dziecka Słońca po to, by móc świadomie wejść w jego tryb i cieszyć się tym, co w nas najlepsze.

Dziecko Cienia

Pierwotne zaufanie lub pierwotna nieufność to głębokie uczucia zapisane w pamięci naszego ciała.

Cała geneza Dziecka Cienia opiera się na fakcie, iż niezłomnie wierzymy doświadczeniom z dzieciństwa. Dziecko Cienia jest bowiem w istocie naszą wewnętrzną manifestacją błędów wychowawczych i braków naszych rodziców. Takie ich cechy, jak brak empatii, surowe wymagania, nieumiejętność radzenia sobie z emocjami wpływają na dziecko, które z kolei czuje się odpowiedzialne za spełnianie ich wymagań i pragnie ich akceptacji lub przynajmniej uniknięcia kary, a w efekcie wypiera swoje własne potrzeby i uczucia. Oznacza to, że w dużej mierze nie nosimy swoich własnych traum. Dla naszego Dziecka Cienia negatywne, przejęte od opiekunów schematy myślowe działają jak filtr w procesie postrzegania rzeczywistości, tworzą fałszywe iluzje. Dodatkowo problem stanowi niechęć do krytykowania rodziców i ich idealizacja. Bez odpowiedniego podejścia jednak nie jest możliwe oddzielenie się od nich.

Wiem, że właściwie powinienem być z siebie zadowolony, ale w głębi duszy tak się nie czuję.

Autorka dokładnie opisuje kolejne ćwiczenia, które pozwalają poznać swoje Dziecko Cienia. Poniżej widnieje jego przykładowa ilustracja.

Dziecko Cienia
Dziecko Cienia; źródło: opracowanie własne

W pracy z Dzieckiem Cienia początek i podstawę stanowi przyłapywanie się na tym, kiedy jesteśmy w jego trybie. Jest to moment, w którym orientujemy się, że nasze postrzeganie jest zniekształcone. Naszym zadaniem jest wtedy zatroszczyć się o Dziecko Cienia. Jest na to wiele sposobów, jednym z prostszych i doraźnych jest zapytanie siebie czy czujemy się teraz tak, jak chcielibyśmy się czuć, czego nam trzeba, co możemy dla siebie zrobić, żeby było nam lepiej oraz zadbanie o swoją przyjemność, a także bycie tu i teraz.

Kluczowe jest zdanie sobie sprawy z zadania Dorosłego w procesie leczenia Dziecka Cienia. Jest to ważne o tyle, że nasz Dorosły najczęściej już coś wie, ale Dziecko Cienia jeszcze nie. Co wtedy? Należy mu to z pozycji rozsądnego Dorosłego ze współczuciem i miłością wyjaśnić. Wszak od czasów dzieciństwa wiele się zmieniło – nasz świat to nie tylko mama i tata, sami odpowiadamy za siebie, ważniejszy od posłuszeństwa jest własny rozsądek. Nasza opieka nad Dzieckiem Cienia polega też na wzmacnianiu siebie i uniezależnianiu od akceptacji z zewnątrz. Kiedyś od zewnętrznej akceptacji, niestety w większości warunkowej, zależało nasze przeżycie. Dziś już tak nie jest.

Twój dorosły rozum musi dostrzec, że te podłe, mało znaczące stwierdzenia, które w sobie zakodowałeś, nie określają ciebie i twojej wartości, lecz mówią tylko o stylu wychowania twoich rodziców.

Działanie w trybie Dziecka Cienia to między innymi uruchamianie mechanizmów obronnych, które ono wypracowało w odpowiedzi na zinternalizowane negatywne schematy myślowe. Mechanizmami tymi mogą być np.: wyparcie, projekcja i rola ofiary, perfekcjonizm, dopasowanie, dążenie do władzy, dążenie do kontroli, krytyka i atak, pozostanie dzieckiem, wycofanie, narcyzm. W książce znajdziemy dokładne opisy mechanizmów obronnych wraz z ich dobrymi stronami i propozycjami pierwszej pomocy, której możemy sobie udzielić.

(…) im więcej stresu i trudności doświadczamy, tym bardziej walczymy sami z sobą.

Rady i wskazówki opisane w książce „Odkryj swoje wewnętrzne dziecko” należy potraktować jak narzędzie do samodzielnej pracy. Jako pomoc pod artykułem umieściłam puste szablony Dziecka Cienia i Dziecka Słońca do pobrania.

Dziecko Słońca

Tryb Dziecka Słońca to tryb bycia tu i teraz. To zrozumienie, że jesteśmy odpowiedzialni za siebie, swój nastrój i szczęście. W innym wypadku obarczamy odpowiedzialnością za powyższe los lub innych ludzi, czyli oddajemy im władzę nad sobą i naszym samopoczuciem. Tu nasuwa się istotne pytanie, które zadaje autorka: „(…) w jakich obszarach wydaje ci się, że ktoś inny musiałby się zmienić, żebyś ty się lepiej poczuł?”. Prowadzi ono do konkluzji: Nie czekaj, aż inni się zmienią – ty zmieniaj to, co chcesz zmienić.

Analogicznie do Dziecka Cienia w książce opisane są również ćwiczenia pozwalające odkryć swoje Dziecko Słońca, a poniżej zamieszczam jego przykładową ilustrację.

Dziecko Słońca
Dziecko Słońca; źródło: opracowanie własne

Możesz zmienić tylko to, czego jesteś świadomy.

W drugiej części książki Stefanie Stahl podaje mnóstwo sposobów na rozpoznawanie trybów i świadome przechodzenie między nimi. Kluczową metodą, od której dobrze jest zacząć praktykę w tym zakresie jest łapanie swoich myśli, by rozpoznać w jakim trybie aktualnie jesteśmy i jak możemy sobie teraz pomóc. Nie jest to, przynajmniej na początku, łatwe, gdyż przeczy automatyzmowi, który jest nieświadomy i najprostszy, a który domyślnie nami steruje. Warto na bieżąco siebie pytać zamiast: „Jak mogę siebie chronić?”, to: „Co jest przyzwoite i ma sens?”.

Inne podawane przez autorkę sposoby to między innymi odróżnianie rzeczywistości od interpretacji, ćwiczenie szczerości i wyrozumiałości wobec siebie (robienie rzeczy wystarczająco dobrze), ćwiczenie się w życzliwości i wdzięczności, czy próba afirmatywnego akceptowania rzeczywistości. Ostatnią z metod oddaje np. mówienie do siebie: „Tak to jest”, czyli przyjmowanie tego, co jest takim, jakie jest. Stefanie Stahl trafnie podpowiada jak odpuścić to, co zabiera nam energię po to, by skierować ją na coś, co jest dla nas naprawdę ważne. Zachęca do zadawania sobie pytania: „Lepiej być miłym czy postępować zgodnie ze swoimi wartościami?” i wyłapywania kiedy czujemy potrzebę bycia lubianym lub odruchowo wypieramy swoje zdanie.

W książce dużo uwagi poświęcone jest zagadnieniu równowagi między troską o siebie i troską o innych. Powinniśmy zacząć od elementarnego przyznania sobie prawa do troski o siebie i prawa posiadania własnego zdania. Zgodnie z nimi jesteśmy zobligowani do mówienia co myślimy i czujemy bez oczekiwania, że ktoś sam to odgadnie, dbania o siebie, o swoje zainteresowania, dobre samopoczucie, zdrowie, relacje, szczęście, czy odpoczynek. Możemy, a nawet powinniśmy się odseparować od innych i od ich oczekiwań i podążać własną drogą, tym samym wchodząc na drogę samodzielnego stanowienia o sobie.

Z tematyką dbania o siebie nieodłącznie wiąże się umiejętność ochrony własnych granic poprzez mówienie „nie”. Często przychodzi nam to trudno, ponieważ projektujemy domniemaną reakcję drugiej osoby na naszą odmowę. Wyprzedzając zdarzenia wyobrażamy sobie co się złego stanie, jak komuś odmówimy. Stąd też bierze się nasz lęk przed wyrażaniem własnego zdania.

Zawsze pamiętaj, że twoje lęki są projekcjami. Większość rzeczy, których się boimy, nigdy się nie wydarza. A jeśli nawet coś się wydarza, zawsze jakoś sobie z tym radzimy.

Odpowiedzią na lęk jest kontrola. Kontrolując uciekamy przed negatywnymi emocjami, które wywołuje w nas popełnianie błędów, a one będą nam towarzyszyć nieustannie. Pierwszym krokiem w kierunku oswojenia lęku jest zaufanie sobie i życiu oraz akceptacja frustracji. Kluczowym jest zrozumienie, że popełnianie błędów jest w porządku – to na nich w końcu się uczymy oraz danie sobie prawa do rozczarowania innych.

Obrona przed lękiem pochłania więcej energii niż akceptacja lęku.

Powinniśmy zaakceptować to, że popełniamy błędy, mamy słabości i nie jesteśmy bez skazy. Jeśli sądzimy, że możemy uczestniczyć w życiu tylko wtedy, kiedy jesteśmy mądrzy i odporni, to omija nas wiele okazji i związków.

To, co autorka podkreśla w kontekście efektywnej pracy z wewnętrznymi dziećmi jest ich integracja. To przywodzi mi na myśl pewien obraz będący metaforą równowagi cienia i słońca w naszym życiu. Wyobraźmy sobie siebie – z jednej strony pada na nas blask słońca, z drugiej nasza sylwetka rzuca cień. Gdy odwrócimy się plecami do słońca i zanurzymy twarz w cieniu nie dojrzymy światła radości i nowych możliwości. Istnieje ryzyko, że zatopimy się w mroku całkowicie nie doświadczając ciepła i światła. Gdy zaś staniemy twarzą do słońca żar zmusi nas do zmrużenia oczu i zapragniemy błogiego chłodu (toksyczna pozytywność), a ignorowany cień i tak wyciągnie po nas szpony. A gdyby stanąć tak, by móc swobodnie zwracać twarz w obydwie strony?

Kto nie ma oparcia w samym sobie, nie znajdzie go też w świecie zewnętrznym.

Materiały do pobrania

Powiązane artykuły

Leave a Comment

* By using this form you agree with the storage and handling of your data by this website.

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Akceptuję Dowiedz się więcej