Zarządzanie sobą w kryzysie

autor Marta
2084 wyświetleń
Zarządzanie sobą w kryzysie

Przez ostatnie tygodnie miałam poczucie, że moją rzeczywistość opisują dwa słowa: nie wiem. Nie wiem, co chcę robić. Nie wiem jak pokierować swoją drogą zawodową. Nie wiem, na co mam ochotę. Nie wiem, co chcę zjeść. Co będzie za miesiąc? Też nie wiem. Do tego dołączył niski poziom energii, większa drażliwość i rozkojarzenie. Kiedy liczyłam, że najwyższy czas na to, by pewne rzeczy się już wyklarowały, było dokładnie odwrotnie. Do tego wszechogarniający brak pewności i poczucie destabilizacji. Na czym się oprzeć, gdy nie wiem, co jest pewne? Dokąd iść? Która droga będzie dobra? Przy tym wszystkim codziennych decyzji wcale nie jest mniej. A jak podejmować te długofalowe? Jak w takim stanie decydować o najbliższych paru latach życia? Czy tak się da? Nawet nie można zrzucić winy na pandemię, bo ta przecież jest już odwołana…

Zaczęłam się zastanawiać co mogę realnie zrobić. Jak można się zachować podczas kryzysu? Przeczekać, ustalić jakąś strategię, dać się ponieść losowi? Takie właśnie rozważania skłoniły mnie do poszukiwań informacji na ten temat. Przedstawię tutaj pewne podsumowanie tego, co udało mi się znaleźć wraz z własnymi przemyśleniami.

Wpisując w wyszukiwarkę: Jak przetrwać kryzys… dostałam parę ciekawych podpowiedzi. Bo jaki właściwie kryzys chcę przetrwać? Psychiczny, w związku, tożsamości, gospodarczy, wiary, laktacyjny, wieku średniego (swojego męża)? Kryzysów może być wiele, ostatnio bardzo dużo szkoleń stworzono na temat zarządzania kryzysem w firmie lub w dobie pandemii. Jednak pojęcie kryzysu jako takiego jest znacznie bardziej uniwersalne. Kryzys to w największym skrócie coś złego, po czym ma przyjść coś lepszego, niż było. To moment konfrontacji ze sobą, z tym, co znane i bezpieczne. To cenna nauka, bo po kryzysie zawsze coś się zmienia. Wymusza to na nas zmianę perspektywy. Ja skupię się głównie na kryzysie psychicznym, mocno indywidualnym.

Co można czuć podczas kryzysu? Lęk, dezorganizację, chęć ucieczki, chęć poddania się, złość, bezsilność oraz wszelkie fizyczne objawy stresu. W bardzo dużym nasileniu można ujawniać tendencje do autodestrukcji. A czego nam potrzeba, by kryzys przetrwać? Zasobów. To najprostsza i najbardziej adekwatna odpowiedź. Nasze wewnętrzne zasoby budujemy w czasie stabilizacji i równowagi, czyli w czasie spokoju. Gdy nadchodzi burza, czyli kryzys, sięgamy po nie. Czym więc są zasoby? To wszystko, co pomaga nam rozwiązywać problemy i wychodzić z opresji. Może to być cecha charakteru, wiedza, umiejętność, wyznawane wartości, czy przekonania. To, co w ciągu życia gromadzimy stanowi nasz oręż w walce o siebie. Jednym z przykładów takiego zasobu jest osobowość typu hardiness. Budują ją trzy składowe: zaangażowanie, kontrola oraz wyzwanie. Zaangażowanie pomaga realizować ustanowione wcześniej cele, kontrola wspiera poczucie sprawczości, a wyzwanie pomaga spojrzeć na kryzys właśnie jak na kolejny krok do rozwoju, gdyż życie składa się z ciągłych zmian. Osoba prezentująca powyższy typ osobowości skupia uwagę na faktach i szuka realnego wyjścia z sytuacji.

A co, gdy akurat tych cech osobowości nie posiadamy? Jak sobie pomóc w inny sposób? Jednym z najważniejszych jest wsparcie innych ludzi oraz szczera rozmowa. Gdy jest źle pomoc bliskich wydaje się nieoceniona. Samo powiedzenie o tym, co nas trapi już pomaga regulować emocje i znaleźć ukojenie. Gdy nie jesteśmy gotowi, by opowiedzieć o swoim stanie bliskim możemy sięgnąć po pomoc terapeuty lub psychologa.

W tym trudnym okresie warto skupić się na bardzo przyziemnych sprawach, które wprost trzymają nas przy życiu. Mowa o zdrowym odżywianiu (nawet jeden zdrowy posiłek dziennie), aktywności fizycznej (krótki spacer, joga), ekspozycji na światło dzienne. Gdy nie ma mowy o koncentracji na czymś produktywnym można po prostu skupić się na byciu. Bez analiz, dużych projektów i planów.

Wspierać może również praktyka uważności, czyli skupianie się na miłych, codziennych momentach. Jak smakuje poranna kawa? Jaką temperaturę ma woda podczas kąpieli? Jak wygląda wieczorne niebo? Inna przydatna technika to koncentracja na tym, nad czym dla odmiany mamy kontrolę. Możemy zrobić coś, co na pewno nam wyjdzie. Takie działanie wspiera myślenie, że nie we wszystkim jesteśmy słabi i nie wszystko jest źle.

Kolejny sposób na kryzys to metody relaksacji. Mamy dostęp do całego ich wachlarza. Dają efekt momentalnie. Oddech, joga, koncentracja na przeżyciach z ciała. Pomoc w odpoczynku przyniesie technologiczny detoks. Odstawienie na bok komputera, telewizora, telefonu uchroni przed przestymulowaniem i nadmiarem bodźców. Możemy także szukać ukojenia w medytacji, modlitwie, duchowości; lub też uciec w coś, co kochamy, a nie jest jednocześnie dla nas szkodliwe, jak gra na instrumencie, malowanie, wędkowanie, sport. Alternatywą jest po prostu wzięcie urlopu i wyjazd w miejsce, które nas ukoi.

Opozycją dla odwracania uwagi od trudnych emocji i myśli jest zajęcie się nimi poprzez na przykład układanie planu działania na wyjście z kryzysowej sytuacji lub szukanie sensu w tym, co nas spotyka. Inną bardzo cenną metodą jest po prostu zrobienie czegoś dla innych. To skutecznie odwróci myśli od tego, co aktualnie trapi nas.

Jak powinniśmy opiekować się sami sobą w kryzysie? Według mnie najważniejsze jest traktowanie siebie z czułością, empatią, cierpliwość do siebie, obniżenie wymagań, które sobie stawiamy. Jesteśmy w tym trudnym czasie podatni na wszelkie negatywne sygnały z zewnątrz. Nie warto więc dokładać ich sobie samemu. A gdy będziemy gotowi przyjdzie czas na konstruktywne rozwiązanie problemów.

Skoro kryzysy w życiu są nieuniknione można zadać pytanie: Co nam daje kryzys? A daje sporo. Między innymi większe poczucie osobistej siły, bo skoro daliśmy radę i przeszliśmy przez taki trud, to przejdziemy przez wszystko. Kryzys może być początkiem rozkwitu życia duchowego, momentem wzmocnienia wiary we własne kompetencje oraz budulcem większej odporności psychicznej. Chciałoby się powiedzieć: Co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Czy na pewno? Mam wrażenie, że nie do końca. Dużo się mówi i pisze o tym, że z kryzysu wychodzimy silniejsi. Jednak to nie zawsze tak działa. Trafnie opisał to psycholog Jacek Walkiewicz w swoim wystąpieniu pt. „Pełna moc możliwości” podczas konferencji TEDxWSB: „Co nie zabije, to nie zabije. Wcale nie musi wzmacniać. Potrafi sponiewierać i zostać na całe życie.” (Bardzo polecam całe przemówienie!: https://www.youtube.com/watch?v=ktjMz7c3ke4.)

Czy da się kryzysu uniknąć? Może wtedy, gdy z obawy przed nim nie podejmujemy ryzyka. Żadnego ryzyka. Pewne jest to, że w życiu trudne chwile będą nas spotykać, są one jego częścią i nie da się przed nimi uciec. Kryzys powinniśmy traktować jak szansę na rozwój, a żeby go udźwignąć i przetrwać niezbędna jest akceptacja tego stanu. Tak może być i to nie jest ani dobre, ani złe. Po prostu jest. Gdy jednak czujemy, że nie dajemy rady sami warto sięgnąć po fachową pomoc i dać sobie szansę.

Powiązane artykuły

Leave a Comment

* By using this form you agree with the storage and handling of your data by this website.

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Akceptuję Dowiedz się więcej