Jak zrobić z igły widły? Parę słów o sabotażu w relacji

autor Marta & Łukasz
204 wyświetleń
Jak zrobić z igły widły?

Czy masz czasem wrażenie, że Twój związek ugrzązł w szczęśliwej stabilizacji? Może masz poczucie, że rozumiecie się bez słów, że trafiłeś na swoją połówkę jabłka i już nic nie może tego zmienić. A może jest tak dobrze, że lepiej być nie może? A co jeśli szczęścia jest za wiele? Jest tak jakoś zbyt pięknie? Wszak wszyscy wiedzą, że wszystko kiedyś się kończy, a przecież nie chciałabyś, żeby akurat Twoje miłosne szczęście zaczęło się dezaktualizować w najmniej spodziewanej chwili. Spokojnie, jest na to jeden sposób – możesz sam wybrać tę chwilę. Tak, właśnie o tym mówimy. Możesz świadomie wpłynąć na swoją relację tak, by mieć pełną kontrolę nad tym, czy Twój związkowy wskaźnik szczęścia przypadkiem nie przekracza górnej granicy normy. Aby zobrazować kilka przydatnych wskazówek posłużymy się paroma przykładami, a trzymanie się ich jest gwarancją sukcesu, na który wyjątkowo nie musisz ciężko pracować. A więc do dzieła!

Przyjrzyjmy się scenie z życia trzydziestolatków – Adama i Zosi. Para udaje się do centrum handlowego na sobotnie zakupy. Po odwiedzeniu paru sklepów Adam zaczyna czuć się zmęczony, ale za namową Zosi godzi się wstąpić do jeszcze jednego butiku. Dziewczyna przymierza kolejne ubrania, po czym decyduje się na kupno trzech sukienek. Adam wyraża swój sprzeciw w oparciu o poprzednie rozmowy na temat planowania domowego budżetu, lecz Zosia obstaje przy swoim. Kierowana przekonaniem o wyjątkowości zdobyczy kupuje dwie sukienki. Do domu wracają zmęczeni, pokłóceni i w ciszy. Obrażona dziewczyna nie odzywa się aż do momentu, gdy z ust Adama padają słowa: – Dlaczego Ty zawsze musisz robić po swojemu? 

– Ja? – odpiera w defensywie dziewczyna. – To Ty nigdy mi na nic nie pozwalasz! Pamiętasz wakacje na Krecie trzy lata temu? Było dokładnie to samo!…

Po żarliwej kłótni Zosia przez parę dni nie odzywa się do Adama, mimo jego prób zawarcia ugody.

Kolejni bohaterowie to Stefan i Ewa – para z dwudziestoletnim stażem. Małżonkowie wracają razem ze spotkania u znajomych. Wywiązuje się dialog. 

– Fajnie tam u nich w tym domu. Widać, że po remoncie – zagaja Stefan.

– Mhm – potwierdza Ewa. 

– A wiesz, że Nowak auto kupił ostatnio? Najnowsze BMW. Skąd oni mają na to pieniądze… My pracujemy uczciwie od lat, a jeździmy starym gruchotem, dach nam się sypie, a i na wakacjach dawno nie byliśmy.

– Co Ty opowiadasz? A Lądek-Zdrój i Zakopane? Byłeś zachwycony. 

– Proszę Cię, o czym Ty mówisz. Malediwy, Meksyk, Australia – to są wakacje. Gdybym tylko dostał podwyżkę… Ach, nie ma szans, ten stary sknera… 

Ewa odpływa myślami do czasów, gdy poznała Stefana. Tego zawadiackiego, szarmanckiego mężczyznę, który zawsze potrafił ją rozbawić. Gdzie się podział jej romantyk? Kiedy ostatnio dostała od niego kwiaty? Już nie pamięta. 

– Halo, słuchasz mnie w ogóle? – wyrywa ją z zamyślenia zniecierpliwiony mąż. 

– Tak, tak, słucham. 

– No jasne, jak zwykle. Nigdy mnie nie słuchasz, a potem narzekasz, że nie wiesz o czym mówię. 

– Ja narzekam? Ja?! Od dwudziestu minut to ja ciągle słucham narzekania. Gdzie się podział mój zabawny mąż? Nie przypominam sobie, żebym wychodziła za zrzędę.

– No tak, zaczyna się. Znowu mi będziesz prawić morały? Znowu coś robię nie tak? Może pasek mam źle zapięty, albo za głośno jem? Nie znudziło Ci się to zmienianie mnie na siłę? 

Po serii wzajemnych wyrzutów małżonkowie wracają do rutyny codzienności, aż do następnego razu.

Trzecia para to Klaudia i Zygmunt – para, w której przed laty Zygmunt dopuścił się zdrady. Kolejny dzień, Klaudia wraca z mężem do domu, ponieważ pracują w tej samej firmie. 

– Wiesz co? – zaczyna Zygmunt. – Odkąd zmieniłaś pracę ludzie z firmy jakoś dziwnie na nas patrzą. 

– Jak to? 

– No po prostu. Zresztą nie dziwię im się. W końcu wszędzie za mną chodzisz, nie odstępujesz mnie na krok. Dziwnie to wygląda. 

– Co Ty gadasz? Mam swoje obowiązki, jak każdy. A to, że od czasu do czasu z Tobą porozmawiam to chyba nic złego, w końcu jesteś moim mężem. 

– No nie wiem… Idę wziąć prysznic. 

Gdy Zygmunt znika w łazience Klaudia odruchowo bierze do ręki jego telefon i zaczyna przeglądać ostatnie połączenia, wiadomości i maile. Wieczorem znowu wracają do tematu. 

– Słuchaj, czuję się jakoś dziwnie jak razem pracujemy. Razem w domu, razem w pracy. Jakbym był osaczony. 

– Przecież sam mi doradzałeś zmianę tej roboty! 

– Wiem, ale to nie znaczyło, że masz od razu przenosić się do mojej. Zachowujesz się, jakbyś ciągle chciała mieć mnie na oku! 

– Co Ty wymyślasz? 

– A na imprezie u Jacka? Dawno nie widziałem takiej sceny. Myślałem, że rozszarpiesz tę dziewczynę! 

– Naprawdę musisz wyciągać takie brudy?!

W pierwszej parze mamy do czynienia z generalizowaniem, egocentryzmem i obrażaniem się, czyli regresją wieku. Zosia uznaje, że jej prywatne cele są ważniejsze niż wspólne, wcześniej ustalone cele finansowe. Bezdyskusyjnie spełnia swoją zachciankę. Partnerzy podczas kłótni generalizują, a na końcu zamiast konstruktywnego rozwiązania Zosia obraża się, odgradzając murem od partnera i tracąc kolejne godziny na jałowy bunt.

Stefan wpada w pułapkę porównywania się i ciągłego narzekania. Zamiast rozmawiać o pomysłach i szukać sposobów urzeczywistnienia swoich marzeń małżonkowie prowadzą nic niewnoszące rozmowy, które tylko jeszcze bardziej ich dołują. Sprawiają również, że ich własne, początkowo satysfakcjonujące przeżycia wypadają blado na tle tych innych. Ewie doskwiera to, że mąż nie dba o nią tak, jak wcześniej. Przy czym nie informuje małżonka o swoich oczekiwaniach. Swoje niewyartykułowane niezadowolenie przekłada na pasywną agresję wobec niego – ciągłe zwracanie uwagi, wychowywanie, próbę zmiany w kogoś innego.

Klaudia z jednej strony nie chce zostać ponownie skrzywdzona, z drugiej jednak obawia się, że jak zostawi Zygmunta nie znajdzie już nikogo lepszego. Wpada w pułapkę kontrolowania. Zmienia pracę, by być bliżej męża, sprawdza jego telefon. Pod byle pretekstem wybucha, robiąc sceny zazdrości. Jednak nawet takie działania nie eliminują lęku. 

U każdej z przykładowych par zostały zebrane zachowania noszące znamiona sabotażu. Każda z nich utknęła na jakimś etapie i bez konkretnej zmiany nie ruszy dalej. Sabotaż w relacji może być efektem przekonania, że ktoś nie zasługuje na szczęście czy miłość. W konsekwencji jego wewnętrzny kompas będzie dążył w kierunku destrukcji związku tak, by potwierdzić to przekonanie i nie wystawić jego właściciela na groźbę niespójności. Ostatecznie doprowadza to do potwierdzenia zjawisk, o których i tak wiedział, często podświadomie.

Po zorientowaniu się, że działamy na własną niekorzyść lub popełniamy wciąż te same błędy w kolejnych relacjach warto się zastanowić czy nie stoi za tym jakieś mało wspierające przekonanie. Może być ono na przykład jedną ze składowych niskiej samooceny. Prosty sposób dotarcia do takiego przekonania to metoda zadawania sobie pytań: „Co to dla mnie oznacza?” lub „Dlaczego?” Szczere odpowiedzi mogą pomóc naprowadzić na stwierdzenie leżące u podstaw danego zachowania.

Na przykład: – Dlaczego poświęcam partnerce mało czasu (choć deklaruję, że jest dla mnie najważniejsza)?

– Ponieważ bardzo dużo pracuję.

– Dlaczego?

– Żeby zarobić pieniądze i zapewnić nam życie na odpowiednim poziomie.

– Dlaczego?

– Żeby niczego nam nie brakowało. Lubię być odpowiedzialny za siebie i czuć się potrzebny.

– Dlaczego?

– Zarabianie pieniędzy i zapewnienie utrzymania daje mi poczucie, że jestem ważny.

– Dlaczego?

– Ponieważ wtedy czuję, że mam nad czymś kontrolę.

– Co to dla mnie oznacza?

– Że jestem silny.

– Co to dla mnie oznacza?

– Że jestem wartościowy.

Przykład ten pokazuje, że działanie osłabiające związek ma na celu utrzymanie samooceny. Słowna deklaracja jest mniej ważna niż walka o wewnętrzne przekonania.

Pytaniem, które może okazać się przydatne w walce z sabotażem jest: Czy to zachowanie wspiera mój związek? A jeśli nie, to jak mogę je zmodyfikować, żeby wspierało? Mówienie drugiej osobie o swoich oczekiwaniach czy obawach względem niej wspiera autentyczność jednostki, czyli wartość prawdy także w związku. Nie pozostawia niedomówień. Pozwala wspólnie szukać rozwiązania. Ważne jest, by pamiętać, że w relacji należy dbać zarówno o szacunek do drugiej osoby, jak i do siebie. Osoba szczęśliwa i szanująca siebie będzie te cechy przekładać na swój związek, a tym samym go umacniać.

Powiązane artykuły

Leave a Comment

* By using this form you agree with the storage and handling of your data by this website.

1 comment

Adela Teleon 22 grudnia 2020 - 14:02

Bardzo cenne wskazówki, także żeby pamiętać w związku o szacunku do siebie i drugiej osoby. Myślę, że dobry związek to jedna z najtrudniejszych przedsięwzięć w życiu, warto także zadać sobie pytanie czy potrafimy kochać tak bezinteresownie, z serca dawać siebie innym i czy jesteśmy na to gotowi. Może artykuł o miłości to kolejne wyzwanie. Interesujący artykuł, serdecznie polecam.

Reply

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Akceptuję Dowiedz się więcej